15

Dlaczego nie dołączają do mnie nowi partnerzy

Dlaczego nie dołączają do mnie …

To taki świetny biznes a oni nie dołączają do mnie. Wspaniała okazja, rewelacyjny produkt, świetny plan marketingowy.
Czy robię coś źle?
Nie znam nikogo, kto działa w marketingu sieciowym, kto przynajmniej raz nie zadałby sobie tego pytania.
Niestety – większość tych osób upatruje przyczyny poza sobą i swoimi działaniami i szybko dochodzi do wniosku, że albo firma, z którą działają jest niewłaściwa, albo ogólnie branża jest do kitu a MLM nie działa.

W niniejszym artykule przedstawię 10 najczęstszych, rzeczywistych przyczyn tego, że ludzie nie dołączają do ciebie. Większość z nich możesz wyeliminować i w dość krótkim czasie zacząć cieszyć się dochodowym, skutecznym biznesem, w którym będziesz pracować z przyjemnością.
Zaczynamy?

dlaczego nie dołączają

dlaczego nie dołączają

1) Rozmawiasz z niewłaściwymi ludźmi.

Każdy człowiek spełnia wszystkie wymagania, aby móc pracować w marketingu rekomendacyjnym. Jednak nie każdy tego chce. Dlatego unikaj ludzi złamanych, którzy poddali się i zdecydowali żyć z dnia na dzień. Unikaj ludzi bez marzeń, leniwych. Nie rozmawiaj z bezrobotnymi ale unikaj też tych, którzy deklarują przywiązanie do firmowego stołka aż przejdą na emeryturę. Unikaj ludzi o nastawieniu loteryjnym, którzy nie są w stanie zrozumieć nierozerwalności pary: praca i wysiłek. Nie zapraszaj do współpracy ludzi, którzy potrzebują pieniędzy na już oraz tych, którzy poszukują magicznych sposobów na zarobienie szybko i bez wysiłku. Stracisz czas rozmawiając z ludźmi, którym się należy, którzy patrzą, co firma im da i jakie są darmowe dodatki i premie.

Czy więc ktoś w ogóle zostaje?

Bardzo wiele osób, a wśród nich wystarczająco dużo tych, którzy dostrzegą i docenią jakość twojej propozycji współpracy.
Szukaj ludzi, którzy zarabiają i chcą powiększyć swój dochód. Którzy poznali już smak sukcesu i chcą go czuć częściej i mocniej . Rozmawiaj z ludźmi, którzy mają już jakąś (choćby minimalną) sferę wpływu i pracują nad tym, by ją powiększać.
Dołączą do ciebie ludzie o przedsiębiorczym nastawieniu do życia. Pamiętaj, że tacy ludzie ZAWSZE są otwarci na ciekawe propozycje i zawsze szukają dodatkowych możliwości na powiększenie swojego dochodu, poprawienia stanu zdrowia i świadomości.
Oczywiście – pamiętaj o podstawowej zasadzie network marketingu – ludzie będą do ciebie dołączać, jeśli będą widzieć i uznawać TWOJĄ atrakcyjność. Stale więc musisz pracować nad sobą i nad podnoszeniem swojej wartości.

[su_youtube_advanced url=”https://youtu.be/KgXWP2dOBAM” width=”800″ height=”540″ rel=”no”]

2) Sprawiasz wrażenie człowieka zdesperowanego i w potrzebie.

Rozważania na temat właściwej postawy biznesowej, to temat nie tylko na osobny artykuł, ale na książkę i to niejedną. Nie da się przecenić wartości właściwej postawy. Musisz nad tym pracować zawsze. Korygować ją zarówno wtedy, gdy jest zbyt uniżona i służalcza, jak i wtedy, gdy zaczynasz być arogancki.
Najważniejsze, byś dawał swoim rozmówcom wyraźnie do zrozumienia, że to ty masz dla nich ciekawą i wartą rozważenia propozycję i popełnią błąd, jeśli ją odrzucą.
Ważne jest, byś nie składał “propozycji nie do odrzucenia”. Oddzielaj swój biznes od siebie. Jeśli ktoś powie “nie”, to dotyczy to tylko twojej propozycji, a nie twojej osoby. Nie nalegaj, nie przekonuj. Kiedy padnie “nie”, zamknij temat i porusz coś, co da wam odprężenie i pozwoli zapomnieć o sprawie. Przynajmniej na jakiś czas.

3) Koncentrujesz się na tym, czego chcesz TY a nie twój klient.

Twoja oferta nie może dotyczyć ciebie. Wszelkie korzyści, które z niej wypływają, mają być korzyściami twojego rozmówcy. Dlatego tak ważne jest, abyś znał jego cele i marzenia. Dlatego tak istotne jest, aby twoja propozycja biznesowa padała na ciepły grunt. Wtedy, gdy już znasz swojego potencjalnego partnera, wiesz, że cię lubi i ci ufa. Inaczej będziesz uchodzić za osobę, która chce “wciągnąć’ i zabezpieczyć swój dochód, bądź inny zysk ze współpracy.

[su_youtube_advanced url=”https://youtu.be/o1mdTRkPR_g” width=”800″ height=”540″ rel=”no”]

4) Koncentrujesz się na potrzebach a nie marzeniach.

Twój potencjalny partner potrzebuje, żeby ktoś go zmotywował, zagonił do pracy i przedstawił plan działania. To prawda.
Jednak jeśli będziesz dokładnie o tym opowiadał, to jakoś szczególnie go nie zachęcisz.
Zamiast tego mów o marzeniach, które mu pomożesz spełnić, planach, które pomożesz zrealizować i korzyściach, które pomożesz odnieść.
Zamiast koncentrować się na cudowności wiertarki, którą chcesz sprzedać, opowiedz o pięknym obrazie, który będzie wisiał w salonie dokładnie w tym miejscu, które klient sobie wymarzył.

5) Mówisz zbyt wiele

Jak się czujesz, gdy ktoś zada ci pytanie i nie pozwala na nie odpowiedzieć, tylko sam zgaduje, co by usłyszał, gdyby dopuścił cię do głosu? Irytuje cię to – prawda?
Nie popełniaj tego samego błędu. Pozwól przyszłemu partnerowi przemyśleć twoje pytanie. Mało tego – zadawaj takie pytania i w taki sposób, aby to właśnie odpowiedź klienta była dla niego samego wskazówką, że podjęcie współpracy z tobą, to właściwy i jedyny wybór.
A jeśli tak bardzo kochasz swój głos, to zostań piosenkarzem albo czytaj dzieciom książki w księgarniach 🙂

6) Twój produkt jest zbyt drogi i nie daje klientowi rzeczywistej wartości.

Cudowne kapsułki za 200 złotych, soczki z kosmicznych jagód uprawianych tylko w jednym miejscu na świecie – zarabia się na tym świetnie, szczególnie, jeśli umie się manipulować emocjami klientów. Tylko co będzie, jeśli oni będą próbowali robić to samo? Czy tobie nie zdarzyło się przemyśleć sprawy zakupu jakiegoś “cudu mniemanego” i mieć po tym ostrego kaca intelektualnego? Objawia się to często pytaniem do siebie “jak mogłem być tak głupi/naiwny”. A potem szukasz innego frajera. Oczywiście – na niższym poziomie intelektualnym niż ty, żeby się odkuć.
Nie będę drążył tematu – wiesz, o czym piszę.
Czy wiesz, że są takie firmy i takie produkty, że klienci chcą je kupować tak po prostu, dla ich rzeczywistej wartości? Skontaktuj się ze mną – pokażę ci kilka takich firm. Nie tylko tę, z którą współpracuję.

7) Koncentrujesz się na rekrutowaniu dystrybutorów, nie na sprzedaży produktów i tworzeniu obrotu.

Możemy sobie długo mówić o rozwoju osobistym, tworzeniu sieci, współpracy i wzajemnym motywowaniu. To wszystko jest niezbędnie potrzebne i stanowi najważniejszą korzyść marketingu sieciowego. Jednak samo w sobie nie generuje dochodów. Dochód jest generowany przez sprzedaż produktów i to właśnie sprzedaż jest celem i solą tego biznesu. Jeśli tego nie akceptujesz bądź nie rozumiesz, to…. musisz to zrozumieć i zaakceptować. Na świecie pieniądze możesz uzyskać albo poprzez darowiznę, albo poprzez sprzedaż albo poprzez kradzież.
Niczego nie sprzedajesz? Pracujesz na etacie, wypełniasz kolumny drobnym druczkiem i dostajesz przelew?
Już tłumaczę. Sprzedajesz najważniejszą rzecz na świecie – swój czas oraz drugą pod względem ważności – swoje umiejętności a w zamian otrzymujesz wypłatę. Jak najbardziej jest to sprzedaż.
Dlatego – zrozum i zaakceptuj to, że:

w network marketingu zarabiasz dzięki sprzedaży

i… zacznij sprzedawać. Po prostu – szukaj klientów na swój produkt.
Do tej pory ciągle mówili ci – szukaj dystrybutorów, a jeśli nie będą chcieli robić biznesu, to przekonaj ich chociaż do zakupu produktu. Prawda?
I jak ci idzie? Ok – nie tłumacz. Wiem. Też tak robiłem. I słyszałem to: “tak, tak – oczywiście – zastanowię się” choć w duchu myśleli “jasne, a potem będziesz łazić za mną i pytać, czy już mogę zacząć sprzedawać, a ja nie mam zamiaru sprzedawać”.
Więc przestałem.

Teraz po prostu rozmawiam z ludźmi i jestem czujnym rozmówcą.

I wiesz co? Znacznie łatwiej jest mi znaleźć klientów na moje produkty. Bo pracuję z firmą, która sprzedaje fenomenalne rzeczy w rewelacyjnych cenach. Po prostu nie ma sensu ich nie kupować.
A kiedy już kupują i znają wartość, jaką dzięki temu uzyskali, po prostu zadaję im pytanie – “a może chcesz komuś polecić i zarobić na tym? Mogę ci zaoferować kompletny system sprzedaży. Możesz uruchomić swój własny biznes dosłownie za 3 minuty”.
Jesteś w mojej drużynie? Więc wiesz o co chodzi.
Nie jesteś? Napraw ten błąd możliwie szybko 🙂

8) Twoja prezentacja jest zbyt szczegółowa.

Prezentacja nie powinna trwać dłużej niż 20-30 minut.
Powiem więcej. A tak naprawdę mniej: DOBRA prezentacja nie powinna trwać więcej niż 2 – 3 minuty.
Masz zamiar tłumaczyć klientowi kim był dziadek ze strony matki założyciela firmy? Dlaczego w planie marketingowym istotne jest aby od czwartego poziomu w powerlegu znajdowały się osoby leworęczne. Dlaczego metylochloroizotiazolinon jest bardziej szkodliwy niż inne składniki, których też nie ma w twoim kremie? Przygotuj się na to, że twój rozmówca zacznie dyskretnie ziewać.
Nie powiem ci, jaka powinna być idealna prezentacja. Nie zdradzam wszystkich szczegółów na pierwszej randce. Powiem ci tylko, że każdy mój partner dostaje ode mnie schemat JEDNOMINUTOWEJ prezentacji.
Tak. Jedna minuta. Sześćdziesiąt sekund. Można zrobić w przerwie między wódką i zakąską.
Reszta informacji tylko jeśli ta pierwsza minuta wzbudzi zainteresowanie. Jeśli nie wzbudzi, spokojnie dopijacie resztę butelki i śpiewacie o moim rozmarynie, czy o czym tam się teraz śpiewa…

9) Nie podtrzymujesz kontaktu –  Nie robisz follow-up’u

Uwierz mi – jeśli follow-up’u nie będzie, to niczego nie będzie
Są specjalne narzędzia do tego, aby przypominać ci o tym, że trzeba zadzwonić do tego albo do tamtej, bo za 20 godzin minie dzień od kiedy rozmawiałeś z nimi ostatni raz. I trzeba dzwonić.
Weż pod uwagę, że są dwie możliwości.
Pierwsza jest taka, że ta osoba nie jest w ogóle zainteresowana i wysłuchała cię tylko dlatego, że nie chciała ci robić przykrości. Im więc szybciej się odezwiesz, tym szybciej powie ci prawdę. Że tak naprawdę, to ona wcale cię nie lubi, wszystkie orgazmy udawała, weż swojego jamnika i idź już.
A druga możliwość jest taka, że owszem, że super, że bardzo i jeszcze bardziej, a nie dzwoniłam, bo się bałam, że pomyślisz, że za bardzo mi zależy i że jestem łatwa…
Taaa. O czym to ja pisałem?
No. Że dzwoń na drugi dzień bo siła drzemie w dżemie. Znaczy – w follow-up’ie.

10) Nie zamykasz rozmowy wezwaniem do działania.

Czasem po prostu twój rozmówca nie wie, czego od niego oczekujesz. A jeśli nie zakończysz mocnym akordem, to traktuje to jako twoją opowieść biznesową. A właściwie to niebiznesową.
“Gdybym cię więc zaprosił do współpracy, to byłabyś zainteresowana?”
“Gdyby ci zaoferował moją pomoc w początkowym okresie, aż do chwili kiedy poczujesz, że dalej możesz to robić sama, to chciałabyś spróbować?”
Albo pytanie otwarte”
“Kiedy więc możemy się umówić na taką już bardziej konkretną rozmowę – wytłumaczyłbym ci dokładnie od czego mogłabyś zacząć i co robić przez pierwsze kilka dni?”

Podsumowanie

Zapraszanie do współpracy to zawsze musi być coś przyjemnego. Przeprowadzona w miłej atmosferze rozmowa, którą prowadzą ze sobą ludzie, którzy się znają, lubią i nawzajem ufają. Nie zapraszaj, jeśli te warunki nie są spełnione. Nie pal kontaktu. Nie konsumuj relacji zanim nie zostanie rzeczywiście zawarta.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej i rozpocząć największą przygodę w swoim życiu – znajomość ze mną – zadzwoń, napisz, puść gołębia. Cały czas szukam ciekawych i ambitnych osób do dobrej współpracy.
Ze mną nie można stracić. W najgorszym przypadku zostaniemy “tylko” znajomymi 🙂

[mailerlite_form form_id=1]

Leszek
 

Pomagam ludziom podejmować decyzje i działania, dzięki którym potrafią realizować swoje marzenia. Wspólnie ustalamy kolejne kroki, które trzeba wykonać, aby osiągnąć zamierzone cele. A później je realizujemy. Krok po kroku...