Dzień dobry, czy rozmawiam z osobą decyzyjną?
Dzień dobry, dzwonię do pana, bo mamy świetną promocję na…
Kiedy ja słyszę taki wstęp do rozmowy, efekt jest odwrotny do zamierzonego. To nie jest rozmowa z klientem. To odfajkowanie wyznaczonego planu. Nie interesuje mnie, co dzwoniący ma mi do zaproponowania. Zainteresowany jestem w możliwie szybkim odłożeniu słuchawki. Zajmuje mi to zwykle max 2-3 sekundy. A Tobie?
A gdybyś usłyszał w słuchawce takie zaproszenie do rozmowy:
Dzień Dobry Panie Marku, Dzwonię do Pana, bo widziałam, że Pana syn świetnie pływa, Czy może mi Pan powiedzieć, jak go Pan tego nauczył? Jeśli nie ma Pan teraz czasu, by o tym porozmawiać, proszę powiedzieć, kiedy mogę zadzwonić, żeby nie przeszkadzać.
Nooooo – taki wstęp, to zupełnie co innego, szczególnie, jeśli w czasie trwania całej rozmowy nie padnie ani jedno słowo na temat sprzedaży produktu, czy usługi.
Już słyszę te oburzone głosy, które mówią: „tak nie można, to jest oszukiwanie klientów, to jest podszywanie się…” itd, itp.
Oczywiście – te głosy miałyby rację, gdybyś rzeczywiście chciał oszukiwać swoich potencjalnych klientów i podszywać się pod ich przyjaciół. Tak rzeczywiście nie można. Tyle, że nie mam zamiaru namawiać Cię do tego, abyś w ten sposób pozyskiwał klientów. Chcę, abyś w ten sposób pozyskiwał znajomych. Później – w trakcie rozwoju znajomości wspólnie zdecydujecie, czy chcecie również nawiązać relację biznesową i czy Twoi nowi znajomi chcą z Tobą współpracować.
Pracowałem kiedyś (na moje szczęście niezbyt długo) w korporacji. Mimo, że zajmowałem dość wysokie stanowisko, to nie do końca mogłem decydować o tym, z kim pracuję i z kim siedzę w pokoju. Moim bezpośrednim przełożonym był człowiek, który znajdował się dokładnie na przeciwnym (do mojego) końcu skali pod względem wartościowania wszystkich istotnych elementów życia. A musieliśmy bardzo blisko współpracować, jeździć w delegacje, spędzać mnóstwo czasu w sytuacjach wymagających wzajemnego zaufania, szacunku i podobnego rozumienia tych samych spraw.
Jak się domyślasz – nie wychodziło nam to zbyt dobrze, bo wymienione elementy relacji po prostu nie istniały. Wytrzymałem rok i odszedłem czując, że gasnę.
Dlatego właśnie teraz, kiedy mogę sam dobierać sobie współpracowników, nie chcę skazywać ani ich ani siebie na podobne męki.
Starannie wybieram osoby, którym złożę propozycję, albo od których propozycję przyjmę.
Ważna dla mnie jest przyjemność i satysfakcja płynąca ze współpracy. Ważniejsza nawet niż materialny wymiar tej współpracy.
Dlatego, zanim zadzwonię do Ciebie, muszę wiedzieć, że reagujemy podobnie na podobne bodźce. Nawet jeśli interesujemy się innym rzeczami, to interesują nas one z podobnych powodów. Jeśli czytamy inne książki, to ważne jest, że je czytamy, bo chcemy się rozwijać.
Z drugiej strony – nie chcę nikogo wyciągać za uszy z obcych mi przekonań. Nikogo nie chcę umoralniać ani demoralizować. Szukam ludzi myślących podobnie, o podobnym temperamencie, sposobie patrzenia i odbierania świata.
Wywiad, badanie, research – nazwij to jak chcesz. Mam nadzieję, że przekonałem Cię, że nie ma w tym niczego złego. Być może zastanawiasz się nad tym, co kiedyś powiedziałem w jednym z nagrań wideo – „nie skreślaj nikogo i nie podejmuj za nich decyzji”.
Z całą stanowczością podtrzymuję tamto twierdzenie. Nie skreślę nikogo zanim go nie poznam tylko dlatego, że jest starszy/młodszy, bogatszy/biedniejszy, zapracowany/bezrobotny. Ale odrzucę propozycję nawet najbardziej przedsiębiorczej osoby, jeśli będzie kłamcą, manipulatorem, arogantem lub ignorantem.
Dowiedzieć się tego wszystkiego nie jest trudno. Facebook, twitter, linkedin, czy choćby wyszukiwarka google jest w stanie dostarczyć wystarczająco wielu informacji. Oczywiście – są ludzie, którzy nie chcą się odkrywać przed światem i na ich profilach niczego poza filmikami o kotkach, pieskach i mrugających kwiatkach nie znajdziemy.
Wtedy trzeba wyciągnąć z nich wszystkie potrzebne informacje bezpośrednio. Ale nawet do tej wstępnej rozmowy/chatu musisz się przygotować.
Zapisz sobie na kartce wszystko to, co już wiesz i to, czego chcesz się dowiedzieć i inne ważne rzeczy, o których musisz pamiętać.
Każdy efekt będzie pozytywny
Jeśli rozmowa będzie się rozwijać w dobrym kierunku, to nawet jeśli w ostatecznym rozrachunku nie pozyskasz klienta, to zdobędziesz ciekawego znajomego, z którym zaczniesz prowadzić wymianę wartości. Na takiej wymianie zawsze zyskują obydwie strony.
Oczywiście – nie zawsze zaiskrzy. Czasem (a nawet powiedziałbym – zwykle) okazuje się, że wjechałeś na pustynię i trzeba się rozglądać, jakby tu możliwie szybko zawrócić. I to też jest dobre rozwiązanie. Policz – straciłeś kilka minut, góra kwadrans. Uniknąłeś wielomiesięcznych podchodów i niepotrzebnego inwestowania wiedzy, emocji, oczekiwań. Pamiętaj – czas jest jedynym nieodnawialnym zasobem, którym dysponujesz.
Jeśli podobają Ci się moje wpisy i chciałbyś, abym informował Cię na bieżąco o tym, że na moim blogu wydarzyło się coś nowego – skorzystaj z poniższego formularza i dopisz się do listy subskrypcyjnej. Zapraszam
Zapisz
Zapisz
Zapisz
Zapisz
Jak się wypromować w 7 dni bez budżetu reklamowego Jak się wypromować w Nowym Roku?…
Nie musisz zmieniać swojego systemu wartości, żeby móc dogadać się z innymi ludźmi. Wystarczy, że…
W naszej kulturze mówienie o sobie jest źle przyjmowane. A mówienie o sobie dobrze, to…
Recykling treści zainteresował mnie, gdy tylko dotkliwie, na własnej skórze przekonałem się, że życie marketera…
Jeśli zastanawiasz się, jak tworzyć wpisy blogowe, żeby nie zajmowało to zbyt wiele czasu i…
Umieć tak pisać, aby sprzedawać coraz więcej - kto by nie chciał… Kiedy dzieją się…